Organizacyjnie: łikendówki we dwoje

Wypady na weekend, nie tylko w Polskę, zaczęły się na długo przed offroadem.  Mogę je spokojnie podzielić na trzy kategorie wypadów, które w kolejnych wpisach scharakteryzuję:

  • #romantyczne, we dwoje. Kiedy chcieliśmy pobyć trochę ze sobą (w części 1. serii)
  • #z dziećmi bez auta 4×4 (w części 2. serii)
  • #rodzinką na zwiedzanie i offroad.  (w części 3.)

Romantycznie we dwoje

Pierwsza kategoria, nadal istnieje. Tak, bywamy w różnych miejscach i to bez samochodu 4×4 😉 Co prawda takie wypady znacząco się ograniczyły niemniej jeszcze nam się zdarzają. Gdzie wtedy wybywamy. Najczęściej jest to lot na zwiedzanie jakiegoś miasta lub korzystając z okresu tzw. przedłużonych weekendu, również objazdówka po okolicy. Tak zwiedziliśmy: Norwegię, Szwecję, Irlandię czy m.in.. Goeteborg, Barcelonę, Rzym, Londyn, Wiedeń, Berlin, Wilno.

Dojazdówka: jaki środek transportu(?)

Samolot, czasami tzw. tani lot lub po prostu last minute. Przyznam szczerze, że dla mnie często taki tani lot raczej jest chwytem reklamowym. Bilet i owszem jest tani, ale należy doliczyć koszt dojazdu do np. Modlina, a później koszt przejazdu do miasta z tzw. lotniska taniego zazwyczaj oddalonego o 100-150km , a i dochodzi bagaż podręczny, którego rozmiary znacząco się kurczą. Mam też wrażenie że niedługo wielkość bagażu mieszcząca kosmetyki czy zmianę bielizny, będzie przekraczała „dopuszczalne rozmiary” i wymagała dodatkowej opłaty. Podsumowując warto te koszty zsumować i porównać z tradycyjnymi przewoźnikami. Często finalny koszt nie jest większy niż 10% a przy takiej różnicy warto pomyśleć o odrobinie luksusu 😉 Poza kosztami, ważny jest też czas jakim dysponujemy. Tanie loty, do tego jeszcze łączone z kilku niezależnych przelotów to czasem 24 a i nawet 48h spędzone na różnych lotniskach, stanowczo mało atrakcyjnych turystycznie. Jeśli czasu mamy w bród, kilkanaście godzin na międzylądowania to żaden problem, jeśli mamy tydzień na naszą wyprawę w nieznane, warto trochę dopłacić, aby u celu a nie w drodze do celu.

Samochód z wypożyczalni: jak się lokalnie poruszmy (?)

Korzystamy z różnych takich jak Avis, EuropCar, RentCar, Budget, Hertz. Duże sieci działające praktycznie w całym zachodnim świecie, z możliwością zarezerwowania samochodu przez internet i płatnością na lotnisku. Przed kliknięciem „rezerwuję” warto poszukać w sieci kodów zniżkowych – dość popularnych, szczególnie dla największych wypożyczalni.

Na co zwrócić uwagę:

  • czy w ramach kosztów wynajmu jest pełne ubezpieczenie, bardzo często małym druczkiem jest informacja, że 5-20% kosztów zdarzenia (tzw. udział własny) pokrywa wynajmujący, a już bardzo popularne jest wpisanie wszystkich szkód np. poniżej 1000 Euro jako ryzyko wynajmującego. Wynajem auta z pełnym ubezpieczeniem jest zazwyczaj o 15-30% wyższe niż z okrojonym i tylko od nas zależy czy chcemy ponieść ryzyko dość wysokich kosztów napraw.
  • czy nie mamy limitu przejechanych kilometrów – jeśli taki istnieje to jego przekroczenie jest bardzo kosztowne
  • czy samochód możemy oddać w innym miejscu niż wypożyczyliśmy bez dodatkowych opłat. Czasami się przydaje taka opcja np. gdy nie od razu chcemy samochód tylko np. w okolicach noclegu, a oddać już na lotnisku. Niestety w większości przypadków są to extra koszty ale warto spróbować.

Na koniec warto pamiętać, że każde auto ma zainstalowany system monitoringu GPS oraz w związku z tym, że przy wynajmie korzystaliśmy z karty kredytowej, wszelkie opłaty drogowe i co najgorsze mandaty ze stacjonarnych fotoradarów, zostaną pobrane automatycznie wprost z naszego konta.

Noclegi: gdzie śpimy (?)

W naszym wypadku najlepiej sprawdza się booking.com. Mamy już status stałego klienta, więc i wypracowaliśmy sobie zniżki, ale jest to forma dla nas sprawdzona i w pełni akceptowalna. Zwłaszcza w odniesieniu do rezerwacji noclegów w opcjach wyjazdów w nieznane na krótki czas. Jakoś inne, chociaż istnieją, jak: AirBnB czy spanie u znajomych akurat nam się nie sprawdziły. Może dlatego, że jesteśmy trochę outsiderami i brakuje nam towarzyskości jakiej one wymagają. Brakuje nam też czasu na „wzajemność”, zbyt często nas nie ma w domu. A ja osobiście  nie wyobrażam sobie żebym musiała „użyczyć” kawałek swojego mieszkania na dłużej niż jedną noc ludziom, których znam przez na przykład couchsurfing.com, Hospitality Clue  lub belodged.com . Pisałam już na tym blogu, że należę do mizygotów i konsekwentnie wybieram taki styl. Poza tym booking sprawdza się pod względem pewności.  Jak jedziemy w nieznane, mamy mieć pewność, że nocleg będzie, przynajmniej ten pierwszy.

Co ważne przy wyborze hotelu, hostelu lub kwatery na nocleg, zwracamy, po pewnych doświadczeniach, szczególną uwagę nie tylko na cenę, ale również na lokalizację tj.: bliskość środków transportu miejskiego i otoczenia. Niezastąpione w tym okazuje się google streetview. Zdjęcia ze środka lokalizacji też mają znaczenie, ale w zestawieniu z widokiem okolicy dają niejakie wyobrażenie czego możemy  się spodziewać na miejscu. Wybór w dobie Internetu jest duuuużo prostszy.