Maroko: notatki Zosi

Pustynny ocean

Zakopując się w wielkiej kałuży pomarańczowego piachu można zostać w samochodzie ze strachu przed skorpionami i modlić się żeby nie ugotować się w nim jak pampuch na parze albo można wyjść i postarać się nie sparzyć nóg uciekając przed jadącym samochodem. Nigdy nie wolno wspinać się po południowym zboczu wydmy w sam środek dnia w kroksach bez skarpetek i nakrycia głowy. Może to się skończyć ( jak w moim przypadku) wciąganiem na szczyt przez pomocną dłoń nazywaną potocznie mamą 😉 . Chodząc po szczytach tych piaskowych Himalajów psuje się ich idealnie symetryczny stożek swoimi odciskami stóp.

Wydmy są jak nieruchome fale. Piasek spływa z nich jak wodospad gęstej wody. Kiedy słońce zbliża się do horyzontu wzbiera się wiatr, a wielkie piaszczyste fale zaczynają się powoli przemieszczać, przyroda sama naprawia to co zepsuli ludzie.

*** przeczytałam połowę Robinsona Cruzoe w jeden dzień więc teraz opisuję zaciekle przyrodę tak jak w tej książce ***

IMG_1516.JPG

Strach przed skorpionami

Przeczytałam w jednej z książek, że na pustyni roi się od skorpionów. Nie prawda! Nie ma ich tam tak dużo ( przynajmniej na marokańskiej ). Nie widziałam żadnego, lecz moja ostrożność i przewrażliwienie nie znały granic. Przed wyjściem z samochodu dwa razy oglądałam piasek czy nic na nim nie ma, następnie wychodziłam i za każdym postawionym krokiem sprawdzałam czy cos przypadkiem za mną nie idzie. Po dwóch godzinach dałam sobie spokój. Bo po co na zapas bać się skorupiaków??? Oczywiście po zmroku nie powinno się chodzić na boso po piachu, a jak już się skorpiona znajdzie bądź zauważy trzeba założyć buty i będzie git. Niektórzy natomiast czytają o tych strasznych stworzeniach z kolcem i zaopatrują się w najpotrzebniejsze do usunięcia ich jadu przyrządy. Wszystko  się przydaje, jak to ktoś kiedyś powiedział, ale to się na szczęście nie musiało przydać. 😉