Mołdawia osobliwości

Jeszcze nie zdążyliśmy zapomnieć o Maroko ani do końca wyczyścić pustyni z auta a już wyruszyliśmy w kolejną przygodę, tym razem na wschód. W dość zapominanie przez rzesze turystów rejony mołdawskiej ziemi.

W żadnym przewodniku drukowanym (a trzeba się ich naszukać) ani Internecie, ani na formach nie znalazłam tego, co mnie naprawdę w Mołdawii urzekło. I wiecie co to wcale nie 250 km piwnic winiarni w Milesti Mici, chociaż jestem „winiarą”,  nie Monastyry same w sobie, nie polska wioska w Styrczy, czy cygańskie Soroki, ale….. wyjątkowa przyroda i pewne osobliwości występujące, jak na tyle świata, co widziałam, chyba tylko tutaj..

#epicko

Moldovia 02.jpg

Jest to świat, gdzie przeszłość miesza się z teraźniejszością, fotografie z naturą, mimochodem, od niechcenia, dla każdego choć trochę znającego pogmatwaną warstwę historyczną czy powieści przygodowe. Jadąc w tamtą stronę odżywały we mnie powoli obrazy z sienkiewiczowskiej trylogii czy oglądanego w dzieciństwie filmu „Oko Proroka”, a nawet „Samych Swoich”. Jak w kalejdoskopie przelatywały mi odgruzowywane w pamięci fakty historyczne. Wszystko ożywało i przenikało się w sennej jawie. Ziemia pożądana przez wielu, żyzna, nieprzystępna, ale urodzajna, targana niepokojami, zbrukana okrucieństwem człowieka i oblana zastygłą krwią. Bezkresne przestrzenie i życiodajne rzeki, obfite w ryby. Malowane upływem czasu i erozją przełomy wodne, wąwozy i łagodne horyzonty poszarpane liniami Monastyrów.  Żółto ukwiecone łany rzepaku i kruczoczarne, świeżo orane pola, hen hen do styku z błękitnym niebem…. Patrzeć, oddychać i chłonąć pamięć zbiorową zaklętą w pustce ciszy i rechocie żab…. Pamięć wiszącą w powietrzu w opowiadanych wspomnieniach o przodkach, mieszkańcach, najeźdźcach, autochtonach, migrantach, narodach, zwyczajach….

Moldovia 01.jpg

Mknąc pomiędzy przydrożnymi alejami orzechów włoskich, wjeżdża się do licznych wiosek, gdzie zdobne domy w delikatnie upstrzone regionalnymi wzorami czy to w drewnie czy  płaskorzeźbami na murze.  Domki malowane na  błękitno, filetowo lub zielono. Widać dbałość gospodarzy o detale. Jest skromnie, ale uroczo.

Moldovia 07.jpg

Osobliwością są studnie, z żurawiem lub daszkiem. Często bardzo wyszukanym, zdobnym w metalowe ornamenty, a nierzadko w kształcie dzbana lub nawet łabędzia (wow). Studnie przy każdym domu w najbardziej eksponowanym miejscu, studnie na rozstajach dróg. A co dziwniejsze jeżeli widzisz krzyż czy kapliczkę nieopodal zawsze będzie studnia. Studnia kapliczka, kapliczka studnia – para nierozłączna, mistycznie połączona niewidzialną linią. Religia i woda, woda i życie, odkupienie, czystość, cisza i wszechobecny rechot żab.

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

#pragmatycznie

Łąki i wąwozy są świetnym miejscem na noclegi, biwaki czy przejazdy szutrami. W rejonie Orheiul Vechi, właściwie można nacieszyć się widokami do syta, wyjeździć po ścieżkach, ale i odwiedzić skalne Monastyry. Warto zobaczyć też Tipovą i Saharnę, rejon polecany w przewodnikach, ale mimo tego mało obłożony turystami. Czeka nas tam dwugodzinna wycieczka piesza z cieszącymi oko widokami w akompaniamencie muzyki natury.

Moldovia 10.jpg

Warto też przejechać się do słynnego Milesti Mici, skosztować podróży przez korytarze starej kopalni zamienionej w winne leżakownie. Rozsmakować się na degustacji win, za grosze i poszukać swojego rocznika. Mnie się niestety nie udało. W sklepiku przy winiarni brak, zatem albo 77 był tak unikalny, że już się rozszedł, albo tak beznadziejny, że go nie było. Chyba jednak wolę opcję pierwszą 😉

I offroad też się znajdzie w Mołdawii i to całkiem, całkiem. Robiąc terenowy skrót udało nam się, nieco ubłocić i ubrudzić wyciągarkę a co poniektórym użyć dziewiczego kinetyka 😉

Moldovia 05