Ukraina lajtowo i z przytupem

Świat jest taki wielki i fascynujący, coraz mniej czasu by wracać w dobrze znane miejsca, ale niekiedy się udaje. Czerwcówkę spędziliśmy w przemiłym gronie znajomych, na ukraińskich połoninach z niezawodnym przewodnikiem Tam wskazującym nam drogę. Już kiedyś pisałam, o tym wspaniałym przewodniku 😉 kolejny raz mieliśmy z nim okazję zwiedzać niepoznane dotąd szlaki. Przewodnik Tam spełnia nasze oczekiwania bo dla niego, jak i dla nas, nieważny jest cel, liczy się głównie droga….

Zaczęło się niewinnie, 15 minut na granicy i już poza UE. Dzięki czemu, późniejszym porankiem gotowi na przygodę, mogliśmy swobodnie po nią mknąć. Ukraińskie drogi, mimo iż ostatnio notuje się  znaczną ich poprawę, pozostają nadal utrapieniem dla kręgosłupa, że o samochodzie nie wspomnę. Wszystko trzeszczy, skrzypi, wali, kiwa się, zarówno w Stalowym Wojowniku Mocy, jak i we wnętrznościach jego ożywionego wkładu. Skręciliśmy w wiosce opuszczając tzw. „azwalty” i dalej, nieco w błotku, a później technicznie koleiną, podjechaliśmy na zieloną zieloność połoniny Pikuja. Bezchmurna pogoda, postoje, leżakowanie…. i sielska anielska atmosfera towarzyszyła nam aż do zmroku.

Kolejne dni pogoda się nieco zachmurzyła, dodając kolorytu zdjęciom, ale temperatura rozpieszczała. Rejon najwyższych szczytów Karpat Wschodnich, kierunek Pop Iwan – zawyrokował przewodnik Tam 😉 Coż, na sam piękny szczyt nie dało się wjechać, bo jest na terenie Parku Narodowego, ale sama droga i nocleg na malowniczej polanie w dolince ;-))))))) Niezapomniane. Oczywiście nie zabrakło podjazdów cięższych, tym razem po wielkich odłamkach skalnych i…. nawet udało mi się lekko przytrzasnąć palce. Kaleka do końca wyjazdu.

Karpaty niewątpliwie przypomniały, że nie są zielonymi, pokornymi pagórkami tylko potężnymi górami o zmiennej i kapryśnej aurze. Kolejny dzień zakończył się siarczystym deszczem i temperaturą oscylującą wokół 0 stopni, na szczęście miejsce na nocleg w urokliwej dolince, częściowo nam wynagrodziło nocną burzę.

Wyjazd zakończył się podjazdem na Borżawę, który to miał być lekkim skrótem, a jak to z offroadem bywa, stał się wisienką na torcie dostarczając emocji i adrenaliny 😉

Ukrainskie Karpaty 343

# Dzieci

Dzieci jak to dzieci bawiły się przednio, nie przeszkadzał deszcz, zimno ani upał i pylenie. Zabawa w gronie ośmiorga w zbliżonym wieku jest permanentna, zwłaszcza gdy się tablety rozładują 😉

Ukrainskie Karpaty 178