Offroad: wodno-szynowa idylla drogi

Uwierzycie, że offroad może się przejeść. Tak, w moim wykonaniu to może brzmieć nieco dziwnie, ale tak. Chyba czuję się nieco zmęczona bieganiną wkoło z liną, przesyciłam się błotem i taplaniem w nim po pachy. Coż, tak pewnie bywa, nie znaczy to że Trolek i Gnomek pójdą w zapomnienie, co to to z pewnością nie. Offroad jest jedynie środkiem a nie celem samym w sobie, i tak to chyba zostanie, już. Chociaż może flirt z błotem powróci 😉

Niezmiennie trwam w miłości do podróżowania i odkrywania nowego. Uczucie dojrzałe, stałe od wielu, wielu lat, tak, że spokojnie, będzie o czym pisać, oj będzie 😉

Na fali zmian form podrózy, wsiedliśmy do naszego nowego nabytku, tak by nieco zaznać komfortu, ale nie utknąć na dłużej w jednym miejscu. Jesienną weekendówkę czas zacząć.

bty

Godzina 4.30 pobudka, zwlekam się z łóżka. Oczy nie chcą się otworzyć, wszystkie mięśnie ciała wzbraniają się przed pozycją pionową, czuję wręcz fizyczny ból. „Jak ja nie cierpię wcześnie wstawać” – parafrazując Smerfa Marudę. Prysznic, kawa, kanapki i ruszamy…. O 8.20 musimy być na miejscu, w Buczyńcu, bo zaczynamy wodną weekendową przygodę aż do Elbląga.

bty

Słońce powoli wynurzało się zza lasu, ciepłe promienie osuszały rosę na ławkach i przy okazji rozgrzewały „ranne ptaszki”. Powietrze było rześkie, przesycone poranną wilgocią i zapachem jesieni. Przed nami była 4. godzinna podróż barką do Elbląga najstarszym kanałem, inżynierskim i konstruktorskim geniuszem swoich czasów.. Mieliśmy do pokonania ok. 40 km wodno-lądowej trasy z różnicą wysokości rzędu 100 m.

Przemieszczanie się kanałem po wodzie to dla nas nowe doświadczenie, ale przewidywalne, gdy jednak łódź była wciągana na pochylniach i przemieszczała się po torach 😉 cóż doznanie jedyne w swoim rodzaju. Teodor nie mógł się napatrzeć a Zosia z zaciekawieniem spoglądała na płynąca po szynach łajbę.

[TIPS] Rejsy można sprawdzić i rezerwować tutaj: Żegluga Śródlądowa Ostróda-Elbląg

bty

Po typowych sztucznie budowanych kanałach przyszła kolej na pokonanie odcinków poprzez specjalnie przygotowane kanały na jeziorach. Najpiękniejszy obszar jaki mijaliśmy to Jezioro Drużno. Sielankowy, powolny klimat podmokłych Żuław. Zwolna sunące po akwenie ptaki, szelest jesiennych szuwarów, pokrzykiwania kaczek i innych rzadkich ptaków regionu. Cudowna, błoga podróż zanurzająca uwagę w przyrodę. Sztuka obserwacji i spostrzegawczości, może z niejakim zacięciem podglądactwa. Dzieci urzeczone, bo było inaczej. Mogły obserwować, wnioskować i komentować bujne we florę i faunę otoczenie.

bty

Ciekawa jest, emitowana na statku z lekko trzeszczących megafonów, opowieść o historii kanału, dodaje swoistego kolorytu całej eskapadzie. Nie będę wam tutaj opowiadać bo tego trzeba doświadczyć na własnej skórze i słuchu.

bty

Wieczór spędziliśmy podziwiając zachód słońca na plaży w Krynicy Morskiej. Widać już było jesień chociaż słońce grzało uroczo. To był ostatni weekend sezonu, bary knajpki, plażowe instalacje zwijały się w tempie ekspresowym a ich właściciele zliczali sezonowe zyski.

– Teraz można odpocząć, dopiero od maja, Pani, będzie znowu kupę roboty – rzucił od niechcenia Pan od Frytek napotkany w ostatniej budce na plaży.

To był długi dzień z pięknym zakończeniem. Wróciliśmy na nocleg do Elbląga. Następny dzień czyli niedziela, miał przynieść nam kolejne miłe wspomnienia…… ale o tym już innym razem.

Kolorowe pejzaże możecie podziwiać w Galerii <link>