Rodzinne 2×2: powolny rajd po bocianim raju

cof

W tym roku weekendowy offroad już nam nie wystarcza, więc postanowiliśmy sezon wiosenny nieco urozmaicić. Spróbowaliśmy, czegoś, czego już bardzo dawno nie robiliśmy, skutkiem czego wylądowaliśmy w krainie pełniej bocianich gniazd, klekoczących dziobów, świergotu skowronków, zakurzonych dróg i wielkopowierzchniowych rozlewisk. Jednocześnie też przewietrzyliśmy namiot i sprawdziliśmy nowe, lżejsze śpiwory, a przy tym urozmaiciliśmy sobie środek transportu.

Ruszyliśmy w znane, ale inaczej. W teren, przez który przejeżdżamy bardzo często, ale zatrzymujemy się rzadko. Tym razem podziwialiśmy go z zupełnie innej perspektywy: sielskiej, leniwej, smaganej wiatrem i promieniem ciepłego wiosennego słońca .

cof
cof

 

Przepiękne wiosenne rozlewiska Narwi, podtopione stare wierzby, dostarczyły nam niesamowitych widoków. Chłonęliśmy przyrodę pełnymi płucami i wielkimi oczami. Wsłuchiwaliśmy się w szum wiatru, głęboki rechot żab, pękające od słońca pąki młodych liści. Wąchaliśmy zapach wiejskiej wiosny przesycony wilgocią, słodką wonią kwitnących drzew i krzewów oraz wydobywaną na pola gnojówką. Spotkaliśmy też po drodze wiele naszych słabości, bo co innego jest 4×4 a co innego 2×2. Udało nam się jednak wszystko pokonać i wróciliśmy lżejsi o parę kilo, opaleni w miejscach wystających i wiedzący o sobie więcej. Cudowny rodzinny weekend na Podlasiu.

cof

Pierwszego dnia dzieci ze sobą walczyły, drugiego ogarnęła ich już harmonia i błogość. Zapadły w taką komitywę, że aż uszom i oczom nie chciało nam się wierzyć. Po prostu sielanka, żadne kolano przypadkiem nie stanęło na drodze drugiemu, żadna rączka przypadkiem nie zawitała na trajektorii przechodzącej pupy, co więcej nawet werbalnie żadne słowo nie było wypowiedziane sarkastycznie. Cóż ta przyroda i wysiłek robi z małolatami. 😉

cof
cof

Noc spędziliśmy na campingu w agroturystyce. Właściciel, przemiły Pan, specjalnie dla nas uruchamiał pole namiotowe. Byliśmy pierwszymi gośćmi w tym sezonie na namiot. Przemiłe miejsce w połowie drogi między Tykocinem a Kiermusami, oaza między polami vis a’vi Europejskiej Wioski Bociana. Zdecydowanie polecamy to miejsce zarówno na nocleg w budynku jak i pod namiotem.

Wybraliśmy rejon Podlasia z kilku powodów. Po pierwsze znamy okolicę i zarówno w samym Tykocinie (Zamek, Synagoga, Bazylika) jak i pobliskich Kiermusach (Ostoja żubra, kiermasz staroci raz w miesiącu) byliśmy już nie raz. Niedaleko znajduje się też Twierdza Osowiec, Biebrzański Park Narodowy czy Narewski Park Krajobrazowy. Może nie do końca dla nas, ale na pewno dla kogoś kto pojawi się tam pierwszy, drugi raz atrakcji, poza samą jazdą rowerem i rozkoszowaniem się sielską wiejską atmosferą, jest wiele i wystarczy dla wszystkich wybrednych. Po drugie, jest tam bardzo dużo szlaków rowerowych o niedużych przewyższeniach, ,co dla nas nowicjuszy 2×2 bez kondycji było zaletą. Dzięki temu pierwszego dnia pokonaliśmy 43 km a drugiego 32 km 😉 Przyznam, dla mnie to powód do dumy, na tym etapie życia, gdzie jedynym sportem był offroad ;-). Po trzecie stosunkowo łatwo i szybko można dojechać z Warszawy.

cof
cof

My jak to my, pobieżnie sprawdziliśmy trasy (że po prostu są), i resztę pozostawiliśmy przypadkowi, ale tak lubimy….

Co mnie pozytywnie zaskoczyło lokalsi jak widząc rowerzystów zwalniają. Nie jest to 100% regułą, zwłaszcza gdy rejestracja z Warszawy lub Białegostoku (sic!), ale te najbardziej lokalne zwalniają dając komfort rowerzystom.

A teraz trochę przewodnika.

#Szlaki

Ścieżki rowerowe są dobrze oznakowane, zarówno online jak i w realu. Łatwo można je znaleźć na googlach, wikiloc czy  stronie poświęconej polskim szlakom rowerowym.

Na drogę lepiej też zabrać wodę i trochę jedzenia, zwłaszcza jak wyprawa rodzinna. Byliśmy w kwietniu, poza sezonem, i wzdłuż szlaku mijaliśmy bardzo mało lokalnych sklepów. Widać, że parę sezonowych wiat z lodami będzie otwartych, ale teraz, gdy naszym zdaniem pogoda zachęcająca (nie za zimno, nie za ciepło) brak zaplecza gastronomicznego na trasie.

#Noclegi

My polecamy, zwłaszcza dla amatorów 4×4 – Agroturystykę. Ta, którą wybraliśmy nie ma własnej strony, ale w googlach ładne zdjęcia, adres i kontakt telefoniczny, poza tym jako jedyna oferowała też camping.

Agroturystyka Kolonia Kaczorowo 40, 16-080 Tykocin. Dogodna lokalizacja przy początku dwóch szlaków rowerowych, na drodze między Tykocinem a Kiermusami. Fajne miejsce zabaw dla małych dzieci, jak i tych starszych. Warunki sanitarne b. dobre, miejsce na ognisto, grilla, wiaty zadaszone ze stołami. Namiot tuż pod bocianim gniazdem, gdzie para bocianów cały wieczór i poranek wyklekiwała nam swoje miłosne uniesienia.

#Gastronomia.

Dość dobrze zjemy w Tykocinie (w sumie cztery knajpy: pierogarnia – tutaj też dostaniemy „na wagę na wynos” – tawerna, żydowska knajpka, restauracja). W sezonie letnim są jeszcze specjalne punkty z lodami, często kiermasze na głównym rynku. Wadą jest jednak to, że w sezonie komunijno-chrzcinowym jest tłok, zwłaszcza w niedziele, bo lokale są na wyłączność imprezy, ale…. taki klimat.

Opcją drugą są Kiermusy z wielka Karczmą, gdzie poza niedzielami z kiermaszem, kiedy trzeba dokonywać wcześniejszych rezerwacji (na dzień lub dwa), znajdziemy miejsce bez większego problemu.

#Bagażnik na rowery kompatybilny z 4×4

Przyznam, że nie tak łatwo było znaleźć taki, który pomieściłby cztery rowery i jednocześnie był na tyle długi by wystawać poza koło zapasowe w naszym Trolku. Udało się w  Interpack (model Spider 4). Niestety Thule nie przywiduje i nie współpracuje z kołem nad tylnym zderzakiem i tracilibyśmy jedno miejsce rowerowe.