Północne kręgi piękna

Majówka to czas z założenia przeznaczony na eksplorowanie i poznawanie nowych, nieznanych nam jeszcze rejonów. Ma jednak dwa zasadnicze ograniczenia: 1) jest stosunkowo mało czasu, 2) nie tylko my wyruszamy po przygody. Przedłużony weekend jest także czasem gdy wiara posiadająca 4×4 rusza odpalając swoje samochody po zimie. My zaś organicznie uciekamy przed tłokiem, tłumem i turystami bez względu na rodzaj wybieranego przez nich transportu. A jeżeli swoich wojowników mocy uruchamiają turyści już bywa groźnie, ponieważ w rejonach zdawałoby się niedostępnych i pustych, zagrzmi warkot silnika i wszelkie dróżki zaroją się od żądnej przygód gawiedzi. Cóż tedy, trzeba dokładnie zaplanować majówkowy święty spokój….. A jak ktoś uważnie śledzi zapiskizdrogi wie, że nawet w ulu potrafimy znaleźć oazę pustki 😉

Rozważaliśmy klika destynacji jednak ostatecznie decyzja padła na Szkocję. Kraj wyspiarski, lewostronny i prawdopodobnie nie objęty strefą majowego ciepła, a jednak ruszamy…..

#widoki

Dzień bez deszczu jest dniem straconym w Szkocji. Każdego dnia przetaczają się chmury i chociaż na chwilę pokropi. Niebo ma niesamowitą barwę a słońce często maluje na min tęczę a nawet dwie. Chce się chłonąć widoki….. Bezkresne, rozległe i puste. Spowite starą warstwą przekwitłych wrzosów, pokryte brunatno-szarą zeszłoroczną trawą. Wiosny tam jeszcze nie widać ;-), ale za to śnieg zalega na niejednym szczycie 😉0450 South West ScotlandTęcza jest na porządku dziennym, nigdzie nie widziałam tak długiej i tak cudownej. Podobne spostrzeżenia mieli Teoś i Zosia. Byli zachwyceni goniąc na niebie „początek tęczy” nad pasącymi się owcami lub śledząc, w którym miejscu Loch Ness tęcza zanurzy się w tafli. Półokrąg tęczy z dziecięcych rysunków nabiera prawdziwego wymiaru przemierzając przez szkockie pustkowia.

W ogóle niebo jest cudownie piękne, błękitność błękitu a na pierwszym planie białe cumulusy, z tyłu z odcieniem szarości, gwałtownie zmieniające się w soczysty granat. Wszystko to przeniknięte promieniami prawie-wiosennego słońca zwolna padającymi, na jeszcze ośnieżone szczyty „Highlands” . Przejrzystość północnego powietrza sprzyja fotografom.0358 South West ScotlandPrzyroda jest jednym z przyciągających ciekawostek do Szkocji, drugą są prastare zabytki: te z okresu wczesnego życia klanowego jak i kultury celtyckiej. Zamki, baszty, umocnienie, kamienne kręgi, kurhany, kopce…. Właściwie możemy wybierać z dużego spektrum atrakcji.

Zosia, aż podskoczyła jak zobaczyła „most z Hoghwardu” i jechała wzdłuż linii, „gdzie Harry Potter przebywał”. Teodor podskakiwał w kamiennych kręgach i zadawał mnóstwo pytań. Zupełnie jakby się cofnął do lat 3. 😉 Fascynowały go również szkockie „spódniczki” i taniec fok.

Oboje podziwiali przyrodę, a taniec fok w zatoce spowodował dwugodzinny rozejm miedzy rodzeństwem, spowity ciszą….. i wspólnym chłonięciem zabaw zwierząt.

0577 Isle of Skye#noclegowanie

Nocowaliśmy głownie w namiocie, chociaż momentami nawet najwytrwalszych, pokonała temperatura zmuszająca do małego relaksu w hostelu lub wigwamie.

Każdy nocleg miał swój unikalny dźwięk. Pierwszy, bardzo zimny, ale w tonacji szumiącego wodospadu, niedaleko przełęczy. Drugi, na zielonej łące, ale pod gniazdami kruków, które cały nasz pobyt prowadziły zażyłe i głośne „krak-sputy” nie zniżając głośności nawet w nocy. Trzeci nocleg, z widokiem na port i morze, z beczeniem owiec za namiotem.

0573 Isle of SkyeCzwarty, chyba najpiękniejszy, na wyspie Skye, w towarzystwie Dunvegan Castle, zamku ponad 700 letniego rodu MacLeod – (tak tego z Nieśmiertelnych) i akompaniamencie pląsających w zatoce fok: kląskających, prychających i foczących w promieniach dłuuugiego zachodu słońca.

Wszystkie witały nas oszronionym porankiem.0586 Isle of Skye

Oczywiście domyślacie się czemu Whisky nam dobrze wchodziła, a dla dzieci, nieocenione okazało się gorące kakao 😉

Kolejny spędziliśmy w zatoce Ullapool, spiąc już w hostelu, ale przy dźwiękach uderzających o zacumowane statki fal i dudnieniem wiatru w szyby, zaś poranek obudził nas tradycyjną muzyką szkocką – dudami, wybrzmiewającą na cześć opuszczającego port kutra.

Nieoceniona do poszukiwania noclegów w terenie okazała się aplikacja park4night, którą można sobie zainstalować na komórce, wersja bezpłatna wystarcza. Wadą jest, że zaznaczone są tam miejsca dla camperowców, czyli czasami nieco zbyt wystawione na ekspozycję wietrzną ;-), ale pomaga w wyszukiwaniu lokalizacji pozbawionych wrzędowystępujących płotów, gdzie można 4×4 zjechać nieco z drogi lub przyjemnych campingów, czy parkingów, polanek. W każdym razie warta polecenia, nam się przydała.

Było jeszcze kilka noclegów, ale o tym w kolejnym wpisie….